Odpowiedź Milińskiego otwiera perspektywę wręcz niespodziewaną dla współczesnej kultury nawykłej do samooszukiwania się i narcyzmu swoich depozytariuszy, którzy zły los traktują jak wstydliwą przypadłość, złudzenie lub nic nie znaczący epizod.

Malarz wskazuje nie tyle na fakty konstytuujące jego twórczość osobową, ile na motyw jednolitości świata składającego się z fragmentów - zdarzeń, zjawisk, ludzi. Jest w nim miejsce na dobro i zło, na piękno i brzydotę, na mędrców i głupców, na klęske i na wyniesienie. Świat jest jeden, a ta pewność ma ogromne konsekwencje dla jego życiowego i artystycznego credo. Zaiste fascynująca dla widzów jest dziwna struktura powołanej przez artystę rzeczywistości. Przywykli do posługiwania się opozycjami, do lawirowania pomiędzy jakościami sytuującymi się na przeciwległych biegunach strukturach, stają wobec projektu realności bez przeciwieństw, w której zło-dobro, piękno-brzydota, człowiek-nieczłowiek zostaje scalone i obdarzone ciepłem afirmacji życia do dna.

"W człowieku jest tyle ciepła, tyle pzyjemności, jeżeli oczywiście pielęgnujesz tego człowieka. Niektórzy z ludzi są śmieszni, ale tacy mi się zdarzyli w życiu. Nie ma nic złego w tym , że ktoś dał łopatą przez łeb. Ktoś tam urywał cudze jabłka, ale to fajnie urywał, fajnie kradł, fajnie dostał łopatą."

To jest kwintesencja ładu świata, w którym niczyje prawa nie są uszczuplone, ale i nikt nikomu nie zagraża. Świata nieustającego żartu, czasami satyry filuternie mugającej z leciutkich, delikatnych, zamyślonych obrazów, prezentujących kruchość bycia, nieoczekiwane grubiastwo kontekstu lub filozoficzne zamyślenie...