Przetransponować, unieruchomić, zawłaszczyć świat za pomocą obrazu, dziesiątków obrazów. Stworzyć wizualną opowieść o metafizyce ludzkiej emocjonalności, przemijaniu i nadziei - te pragnienia ukształtowały formułę malarstwa Milińskiego. Przy tym sam artysta nie daje sobie przywileju "uwodzenia" widzów. Choć współczesny człowiek przywykł do mistyfikacji, która jako tendencja - stała się się wręcz cechą jego natury, malarz otwarcie określa reguły tej swoistej relacji z odbiorcą:
"Obraz, to jest taka udawanka. To nie jest nic takiego do poruszania światem. Ja się nie łudzę, że obrazami wyprostuję, czy skrzywię świat, czy w nim coś zmienię. Nie. To jest jakaś forma czegoś swojego, własnego. A jeśli ktoś się z nią utożsamia, swoje przeżycia lokuje gdzieś blisko, to dla mnie jest przyjemność".
Miliński nie ustanawia hierarchii między słowem, a obrazem i to wcale nie dlatego, że pisze wiersze i scenariusze przedstawień swojego teatru. Podług niego istotą sprawy jest imperatyw dokonywania translacji mowy, widzenia i aktywnego działania na teksty wizualne. Tak, jakby jedynie one były gwarantem prawdy. Sztuka jest prawdziwa, jeśli generuje obrazy będące translacją słów - kluczy, obrazy w których można owe słowa zobaczyć. Dla malarza są to: "żarcie, jedzonko, chleb, miłość, natura". Dlaczego akurat te? "Bo moja sztuka urodziła się z biedy. Z niej urodziłem się ja, rodzaj kondycji mojej. Rodzaj takiego apetytu na świat i niepodważalnego dekalogu - tyle ile wezmę ze świata, tyle samo muszę światu dać. I jedno, co mi wtedy przyświecało, to - wyjść z tego marazmu. Czułem marazm, bo miłości, jakie sobie wymyślałem nie spełniały się, bo byłem brzydki, wiecznie gdzieś w kącie. Ja się na świat nie obraziłem, ale zacząłem kolejnymi obrazami wygrażać mu, że jeszcze będzie czas, że ktoś mnie pokocha. To mnie stworzyło właśnie - nędza. Byłem cały czas sam i coraz bardziej sam i była praca. Coraz więcej malowałem. W tym moim malarstwie wtedy było więcej histerii, więcej trupizmo-czegoś, więcej zapożyczeń, bo więcej sugestii, więcej spostrzeżeń, budowania. Bo mojego świata jeszcze nie było. Ja teraz mam formę swojego świata. Ja to czuję - bo mój świat jest taki, a wtedy był sraki. Wtedy był żaden." ...